Dodaj zakładkę Mapa strony
24 Października 2017r.
Imieniny: Marta, Marcin, Rafał
Pogoda
Zapisz się !

Kajaki - spływ rzeką Święta

21-29 lipca 2012

W tym roku wybraliśmy znowu Litwę, kierując się to sentymentami, to fajnymi wspomnieniami z roku poprzedniego, a także chęcią popływania z dala od zatłoczonych szlaków kajakowych w Polsce.
Padło na rzekę Świętą, o której nic prawie nie wiedzieliśmy, ponieważ niewiele osób tam bywa, a zdobycie mapy czy przewodnika kajakowego graniczyło z cudem … no i pojechaliśmy praktycznie „bez niczego”, bo skserowane mapy z atlasu rogowego służyły za mapę spływu. Toteż do samego końca rzeka była dla nas niespodzianką.
Musieliśmy na czuja wybierać miejsca na nocleg, nie wiedzieliśmy czy rzeka ma trudne do pokonania odcinki, no i nie byliśmy pewni czy będą po drodze jakieś sklepy gdzie będzie się można zaopatrzyć.
Rzeka jest bardzo ładna, choć nie trudna … te trzy czy cztery bystrza, przez które przepłynęliśmy były nie lada atrakcją. Święta jest generalnie majestatyczna, miejscami mocno rozlana, jej brzegi nie są jednak monotonne i nudne.

Swego rodzaju atrakcją była również najdłuższa w mojej karierze przenioska, było to chyba w Anyksciai – w sumie nie było tak źle ponieważ przy okazji zwiedziliśmy to urocze miasteczko, najedliśmy się litewskich smakołyków, zrobiliśmy zakupy i trochę odpoczęliśmy od wioseł. Kto szuka więc extremalnych wrażeń, trudności, przeszkód, uciążliwych przeniosek, dreszczyka emocji to tego na Świętej nie znajdzie.
Znajdzie za to ciszę, spokój, niezniszczoną cywilizacją przyrodę, w większości darmowe i puste pola biwakowe (w okolicach miejscowości Anyksciai pola mają bardzo wysoki standard, są za darmo i są puste), na których nie ma ludzi i gdzie można czuć się swobodnie i bezpiecznie.

Pogoda była cudna wprost! Jakoś nam się udaje trafić w dziesiątkę. Grupa liczyła 14 osób, w tym dwaj nowicjusze Gilowo-kajakowi, którym jak mniemam się spodobało i „odgrażali się”, że w przyszłym roku znowu się wybierają.
Przepłynęliśmy rzekę od miejscowości Kalbutiskes (łączą się tam dwa jeziora Sartai i Rasai) do prawie Ukmerge … ile to kilometrów rzeką, nie wiem, w każdym bądź razie więcej niż zakładaliśmy na początku, bo pierwotnie mieliśmy dopłynąć do Leliunai.

Na zakończenie zwiedziliśmy Kowno i w drodze powrotnej do Polski dowiedzieliśmy się od firmy kajakowej, że w Druskiennikach zbudowano sztuczny, kryty stok zjazdowy Druskienniki Snow Arena (podobno taki jak w Dubaju), więc jeżeli jeszcze kiedyś pojedziemy na Litwę na kajaki, to dodatkową atrakcją będzie szusowanie na nartach.

Z dodatkowych atrakcji - mieliśmy „przygody” z wypadniętym bagażem z busika w czasie jazdy na miejsce startu spływu oraz z za małą ilość wioseł (firma kajkowa zafundowała sobie nocny, extra kurs z wiosłami), ale nikt się tym za bardzo nie przejął – daliśmy radę jak zawsze, udowadniając, że nie ma to jak wakacje z Gilem!

A co w przyszłym roku? Zobaczymy… mam wrażenie, że bardzo polubiliśmy Litwę.
Choć były już głosy, że może Estonia, a może jeszcze dalej?…

Pozdrawiam i zapraszam na następny spływ.

O_P

Klub GiL - 1997-2017