Dodaj zakładkę Mapa strony
21 Października 2017r.
Imieniny: Urszula, Celina, Hilary
Pogoda
Zapisz się !

Dolomity - czyli po raz czwarty na narty!

11-19 lutego 2012

Kolejny super udany wyjazd we włoskie Dolomity za nami.

Dla niektórych z nas czwarty już, dla innych pierwszy, ale jak sądzę nie ostatni w tym rejonie – nudzić się tam nie sposób.

Tym razem szusowaliśmy po dolomickich trasach zjazdowych w 9 osób (Przemas, Laszlo, Dusio, Maciek, Heatseeker, Czarek, Adis, Tadek, O_P) w terminie 11-19 lutego 2012. Baza wypadowa ta sama co zawsze: urocza, wysoko położona ze wspaniałym widokiem na Marmoladę „nasza” chyba tak można powiedzieć ‘gejówka’ w Pieve di Livinallongio.

W tym roku śniegu było mniej niż zwykle, o czym uprzedzał nas Nico (niezwykle uroczy syn jak zwykle bardzo gościnnych gospodarzy), ale wystarczająco dużo, aby poczuć wiatr we włosach na stokach Marmolady, Sellarondy, Gardeny, Kroanpazu, Alta Badii, Cortiny d’Ampezzo, Val di Fassy i Civetty.

Dodatkową atrakcją tego wyjazdu były wspólnie przygotowywane posiłki, które integrowały grupę i były fajnym urozmaiceniem czasu jaki spędzaliśmy wieczorem w domu, słuchając muzyki, gadając na różne tematy, oglądając filmy i grając w różne ciekawe gry.


Jedzenie przygotowywane w dobranych wcześniej parach było bardzo smaczne, urozmaicone; po części to zasługa niektórych mam uczestników naszego wyjazdu, jak i naszego nadwornego kucharza Tadka.

Ekipa była zdyscyplinowana, zgodna, dzieliła się spontanicznie na stoku na mniejsze podgrupy (samce alfa & reszta świata) oraz się wzajemnie wspierała.

Ja przejechałem 284 kilometry, a do demonów prędkości nie należę; sądzę że razem przejechaliśmy tak mniej więcej około 2700 km.

Dodam, że tylko w pierwszym dniu pogoda była marna (zimno, niskie pułap chmur, śnieg); pozostałe dni były ładne, słońce świeciło przez cały dzień; raz tylko wiatr dał się nam we znaki w rejonie Civetty, ale była to swego rodzaju atrakcja (wyzwanie dla prawdziwych facetów).

Podsumowując: doskonały wyjazd, świetna i zgrana ekipa, dobre warunki na stokach, ładna pogoda … jednym słowem Bella Italia.
Chyba tam wrócimy w przyszłym roku na narty, jak nie wcześniej powspinać się po via ferratach, bo i taki pomysł zrodził się w naszych głowach.

O_P

Klub GiL - 1997-2017